Blog Tarasolandii - Taras a bioróżnorodność

Jak zbudować taras przyjazny pszczołom, motylom i całemu ekosystemowi ogrodu

W czasach, gdy w miastach i na osiedlach ubywa naturalnych łąk i kwitnących ogrodów, nawet niewielki taras może stać się ważnym schronieniem dla zapylaczy. Drewniane i kompozytowe tarasy Tarasolandii projektujemy tak, by jak najmniej ingerowały w środowisko – nie wymagają ciężkich betonowych wylewek, nie zawierają toksycznych impregnatów i pozwalają na swobodny odpływ wody do gruntu. Dzięki temu wokół desek możemy stworzyć prawdziwy mini-rezerwat bioróżnorodności.

Dlaczego taras z desek kompozytowych i prawdziwego drewna jest znacznie bardziej ekologiczny, niż większość osób sądzi?

Na pierwszy rzut oka taras to po prostu podłoga na świeżym powietrzu, ale w Tarasolandii od lat dobieramy materiały i systemy tak, by ich wpływ na środowisko był jak najmniejszy – a często wręcz pozytywny.

Deski kompozytowe (WPC), których używamy, powstają z mieszanki drewna i polimerów, ale w przeciwieństwie do tanich odpowiedników nie zawierają ftalanów ani innych plastyfikatorów szkodliwych dla zdrowia i gleby. Posiadają pełne certyfikaty CE oraz badania potwierdzające brak wycieku toksycznych substancji nawet po dekadach użytkowania – deszczówka spływająca z takiego tarasu jest tak samo czysta jak ta, która pada bezpośrednio na trawnik.

Drewno naturalne, czyli modrzew syberyjski oraz gatunki egzotyczne (bangkirai, cumaru, garapa), impregnowane jest wyłącznie naturalnymi olejami lnianymi i tungowymi w technologii próżniowo-ciśnieniowej. Oznacza to całkowitą rezygnację z chromu, arsenu i innych ciężkich metali, które jeszcze do niedawna były standardem w klasycznej impregnacji. W efekcie drewno pozostaje w 100 % biodegradowalne – po zakończeniu żywotu tarasu (a to 25–40 lat) deski można pociąć i spokojnie kompostować albo spalić w piecu bez obawy o toksyczne opary.

Cała konstrukcja opiera się na systemie regulowanych legarów i niewidocznych klipów ze stali nierdzewnej, więc nie wymaga wiercenia dziesiątek otworów w gruncie ani wylewania betonowych stóp – wystarczy punktowe podparcie. Dzięki temu montaż jest odwracalny: gdy za 30 lat zechcesz zmienić układ ogrodu, taras rozkręcisz w jeden weekend i przeniesiesz w inne miejsce albo oddasz do ponownego użytku. Zero gruzu, zero odpadów budowlanych.

Równie ważne jest to, co dzieje się pod deskami: przestrzenie między legarami pozostają w pełni przepuszczalne dla wody i powietrza. Deszczówka nie jest odprowadzana rynnami do kanalizacji (jak w przypadku tarasów betonowych czy z płytek), tylko natychmiast przenika w grunt, zasilając korzenie drzew, krzewów i rabat kwiatowych. W praktyce jeden średni taras o powierzchni 40 m² zwraca naturze nawet 150–200 m³ wody rocznie, co w skali osiedla ma już wymierny wpływ na lokalny mikroklimat i poziom wód gruntowych.

Gdzie i jak sadzić rośliny pszczołubne wokół tarasu?

Klucz do sukcesu tkwi w stworzeniu płynnego przejścia między twardą powierzchnią desek a żywym ogrodem – im mniej barier, tym chętniej pszczoły, trzmiele i motyle będą odwiedzały Twój taras. Najlepsze efekty osiąga się, sadząc rośliny nektaro- i pyłkodajne na kilku „warstwach” odległości od krawędzi tarasu – dzięki temu kwitnienie rozkłada się w czasie i przestrzeni, a owady mają stały dostęp do pożywienia od wczesnej wiosny aż do późnej jesieni.

Tuż przy samych deskach (w pasie do 50 cm od krawędzi) warto stworzyć wąską, ale bardzo intensywną rabatę z niskich, zwartych bylin i roślin cebulowych. Taka strefa nie zasłoni widoku z tarasu, a jednocześnie będzie prawdziwym „pasem startowym” dla owadów – wyjdą prosto na ciepłe deski wygrzane słońcem. Świetnie sprawdza się tu lawenda wąskolistna (pachnie obłędnie i kwitnie w lipcu–sierpniu), szałwia omszona z fioletowo-niebieskimi kłosami od czerwca do września, wcześnie kwitnąca smagliczka skalna (już w kwietniu–czerwcu pokrywa się żółtym dywanem), wieczorem pachnąca maciejka, urokliwe dzwonki karpackie, długokwitnąca jeżówka purpurowa oraz kocimiętka Faassena, która działa na koty jak magnes, a na pszczoły jak restauracja pięciogwiazdkowa.

Nieco dalej, w odległości 50–150 cm od krawędzi tarasu, można już pozwolić sobie na wyższe, bardziej ekspansywne gatunki, które tworzą naturalne „korytarze” i „wyspy” dla motyli i trzmieli. Tutaj króluje budleja Dawida – krzew, na którym w sierpniu i wrześniu dosłownie roi się od rusałek, pazików i admirałów. Obok niej warto posadzić pysznogłówkę ogrodową o intensywnie czerwonych kwiatach, smukłą i przewiewną werbenę patagońską (kwitnie bez przerwy aż do przymrozków i pięknie prześwituje), kulisty przegorzan przyciągający pszczoły z odległości kilkudziesięciu metrów oraz mieszankę astrów krzaczastych i nowobelgijskich – to one zamykają sezon kwitnienia we wrześniu i październiku, kiedy większość innych roślin już odpoczywa.

Jeśli gruntu wokół tarasu jest naprawdę niewiele (np. w ogrodach miejskich lub na tarasach na piętrze), cały „ogród dla zapylaczy” można przenieść bezpośrednio na deski – do dużych donic, skrzyń i balustradowych pojemników. W takich warunkach rewelacyjnie radzą sobie rozchodniki (szczególnie odmiany wysokie, jak Sedum spectabile i telephium, które motyle uwielbiają), wszystkie zioła: tymianek (zwykły i cytrynowy), oregano złociste, szałwia lekarska i ananasowa, czosnek ozdobny tworzący fioletowe kule oraz lantana – prawdziwa królowa pojemników, która potrafi kwitnąć nieprzerwanie od maja do listopada w najróżniejszych kolorach.

Dzięki takiemu wielowarstwowemu podejściu – niska rabata przy deskach, wyższe rośliny w głębi i kwitnące donice na samym tarasie – Twój drewniany lub kompozytowy podest przestaje być jedynie miejscem do odpoczynku, a staje się aktywną częścią lokalnego ekosystemu. Owady mają pokarm przez cały sezon, Ty masz piękny widok i czyste sumienie, a sąsiedzi będą pytać, dlaczego u Ciebie lata tyle motyli.

Jak zamontować taras, żeby naprawdę pomagał naturze – praktyczne wskazówki od Tarasolandii

Każdy detal konstrukcji można zaplanować tak, by taras nie tylko nie szkodził otoczeniu, ale wręcz wspierał życie w ogrodzie. Oto kilka prostych trików, które stosujemy w naszych realizacjach, a Ty możesz od razu uwzględnić je na etapie projektu lub rozmowy z ekipą.

Już na samym początku warto zostawić przy elewacji domu wolną szczelinę szerokości 8–12 cm (między ostatnią deską a murem). To pozornie drobna przestrzeń, ale w praktyce staje się idealnym korytarzykiem do wsunięcia łopatki i posadzenia niskich bylin – lawendy, kocimiętki czy dzwonków – bez konieczności późniejszego rozbierania fragmentu tarasu. Rośliny rosną wtedy dosłownie kilka centymetrów od desek i tworzą naturalną, żywą ramę.

Pod legarami zawsze układamy profesjonalną geowłókninę przepuszczalną dla wody i powietrza (gramatura 100–120 g/m²). Dzięki temu chwasty nie mają szans się przebić, a jednocześnie korzenie roślin rabatowych mogą swobodnie czerpać wilgoć z podłoża. Deszczówka szybko przesiąka w grunt zamiast spływać do kanalizacji – to drobna zmiana, która w skali całego osiedla realnie zmniejsza obciążenie sieci burzowej i pomaga lokalnemu ekosystemowi.

Podwyższenie tarasu o minimum 15–20 cm nad poziom gruntu to kolejny detal o ogromnym znaczeniu. Pod konstrukcją powstaje wtedy strefa półcienia i podwyższonej wilgotności – idealne schronienie dla żab, ropuch i jeży. Te zwierzęta nocą wychodzą na taras i skutecznie ograniczają populację ślimaków, więc oszczędzasz sobie chemii i cieszysz się naturalną ochroną roślin.

Jeśli tylko pozwala na to układ legarów, zostawiamy w jednym lub dwóch miejscach „wyspy” z gołą ziemią albo wysypujemy tam cienką warstwę żwirku (bez geowłókniny). To najlepsze hotele dla pszczół murarek i innych samotnych zapylaczy – wystarczy kilka takich punktów, by wiosną zobaczyć dziesiątki kokonów i usłyszeć charakterystyczne bzyczenie.

Na koniec oświetlenie: wszystkie lampy montujemy tak, by strumień światła padał wyłącznie w dół, a żarówki mają ciepłą barwę 2700 K (żadnych zimnych, niebieskawych 5000–6000 K). Dzięki temu ćmy i inne nocne owady nie krążą w kółko wokół lampy, tylko spokojnie odwiedzają kwiaty na rabatach – a Ty wieczorem widzisz gwiazdy, a nie rój oszołomionych owadów.

Te pięć prostych zasad sprawia, że taras przestaje być „martwą” powierzchnią, a staje się aktywnym elementem ogrodu, który realnie wspiera bioróżnorodność. Większość z nich nie podnosi kosztów realizacji, a jedynie wymaga odrobiny przemyślenia na etapie projektu. Jeśli chcesz, żeby Twój taras od początku był przyjazny pszczołom, żabom i motylom – powiedz nam o tym przy pierwszej rozmowie. Chętnie wszystko dopasujemy.

Efekt? Twój taras staje się czymś więcej niż strefą relaksu

Twój taras przestaje być tylko ładnym miejscem do kawy i grilla – staje się żywą, tętniącą częścią ogrodu, miniaturem łąki, która działa 365 dni w roku.

W jednym z naszych ostatnich projektów pod Katowicami, na 45-metrowym tarasie z desek kompozytowych w ciepłym odcieniu teak, klientka w jeden sierpniowy weekend naliczyła ponad 20 gatunków motyli (w tym rusałki pawiki, admirały, latolistki cytryńce i zorzynki), setki trzmieli i pszczół murarek, a nawet kilka dorodnych trzmielców ziemnych, które zakładały gniazda pod podwyższoną konstrukcją. Wszystko to działo się na działce, która jeszcze rok wcześniej była zwykłym trawnikiem z kostką Bauma wokół domu. Rabaty z lawendą, jeżówką, budleją i werbeną zaprojektowaliśmy razem z tarasem – od pierwszego szkicu po ostatnie wbicie łopatki. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania: ogród ożył tak bardzo, że sąsiedzi zaczęli przychodzić z dziećmi „na motyle”, a właścicielka żartuje, że ma teraz prywatne safari na własnym podwórku.

I właśnie o to chodzi: taras zbudowany z głową i z szacunkiem dla natury to inwestycja, która zwraca się wielokrotnie. Masz piękny widok, czyste sumienie, niższe rachunki za wodę (bo deszczówka zasila rośliny zamiast spływać do kanalizacji), naturalną ochronę przed ślimakami (dzięki żabom i jeżom pod deskami) i – co najważniejsze – realny, wymierny wkład w ratowanie zapylaczy. W dobie, gdy w Polsce ginie co roku 3–5 gatunków owadów, Twój kawałek desek może stać się małym, ale bardzo konkretnym schronieniem.

Chcesz, żeby Twój nowy taras od Tarasolandii wyglądał obłędnie, służył Ci przez dekady i jednocześnie był azylem dla pszczół, motyli i całego lokalnego ekosystemu?
Nic prostszego. Napisz albo zadzwoń – chętnie usiądziemy razem do projektu, dobierzemy odpowiednią wysokość konstrukcji, rodzaj desek, rozstaw legarów i podpowiemy, które rośliny najlepiej sprawdzą się akurat na Twojej działce, w Twoim mikroklimacie i przy Twoim stylu życia.

Bo naprawdę nie musisz wybierać między pięknym tarasem a zdrową planetą.
Jedno nie wyklucza drugiego – przeciwnie, idealnie się uzupełnia.

Tarasy bielsko

Tarasolandia

ul. Bystrzańska 75, Pracujemy w terenie-prosimy o wcześniejszy kontakt w celu umówienia spotkania

43-300 Bielsko-Biała

Formualrz kontaktowy

Na podstawie art. 32 ust 4 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych, zwane dalej RODO Państwa dane przetwarzane są tylko do celów kontaktowych i nie będą udostępniane innym podmiotom niż upoważnionym na podstawie przepisów prawa. Dane będą przetwarzane tylko i wyłącznie do momentu zrealizowania celu, dla którego zostały zebrane. Administratorem podanych przez Panią/Pana danych osobowych za pomocą formularza kontaktowego jest Firma "Tarasolandia " z siedzibą w 43-300 Bielsko-Biała ul. Katowicka 3. Wybierając drogę kontaktu z nami za pomocą formularza kontaktowego, jednocześnie wyraża Pani/Pan zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych takich jak: imię, nazwisko, nazwa firmy, adres mailowy i telefon. Ma Pan/Pani prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania. Jeśli ktoś naruszy bezpieczeństwo Pana/Pani danych osobowych, przysługuje Panu/Pani prawo złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.